Dzień 4 – Viva la France!

Dzień 4 – Viva la France!

4.40: mijamy kolejną granicę państw! Viva la France! Poranek nadal chłodny, ale jest cieplej niż w Niemczech, aż 8 stopni. Zdecydowanie cieplejsze są też nastroje Francuzów w porównaniu do Niemców. W związku z tym, że Transit posiada czytelny opis na tylnej szybie naszych zamiarów, wielu z nich macha do nas przyjaźnie ze swoich samochodów.

Tymczasem grupa dzienna, która znajduje się jeszcze w Niemczech próbuje zatankować wodę do kamperów na stacji benzynowej. Obsługa stacji odmawia, a przy próbie rozłożenia własnego węża straszy policją…


10.00: spotkanie grup. To już ostatnia wymiana. Grupa nocna typuje dwóch najlepszych zawodników aby wesprzeć grupę dzienną na ostatnim odcinku. W tym celu Franiu i Jarek jadą jeszcze ponad 30 km z dystansu który „należał” do grupy dziennej. Dzięki temu pada rekord dystansu grupy, który wyniósł 305 km. Grupa dzienna ma do przejechania na miejsce docelowe jeszcze około 225 km. Jeśli nic się nie wydarzy, to plan powinien się powieść. Nie ma jednak czasu na pomyłki. Każdy zna dokładnie swoje zadanie. Każdy jest członkiem teamu i wie, że jeśli zawiedzie, to może runąć cały misterny plan i praca pozostałych pójdzie na marne. W ostatnim dniu zauważalnie jednak jakby wszystkim przybyło energii. Wizja sukcesu jest już tuż, tuż. Dziewczyny prawie pobiły się o to, która z nich ma jechać. Ostatecznie wykorzystały rower zapasowy i ruszyły na trasę we trzy.

18.00: kampery które jadą z odpoczywającą grupą już wprost do Paryża mijają rowerzystów stojących na drodze N4. To dość ruchliwa droga, nie ma możliwości zatrzymania się celem sprawdzenia przyczyny postoju. Mijamy ich patrząc z niepokojem i mając nadzieję, że to rutynowa zmiana pedałujących. Tak czy tak, powinni być kilkadziesiąt km dalej. Analizujemy przyczyny weryfikując mapę okolic. No tak, nic dziwnego, dużo podjazdów i sporo zaplanowanych dróg szutrowych na ostatnim odcinku wpłynęły na opóźnienie.  Przed nami jeszcze wjazd do aglomeracji Paryskiej, który z pewnością sporo opóźni wykonanie zadania.

Grupa decyduje się na ryzykowny wybór. Postanawia zmienić ostatnie 100 km zaplanowanej trasy, rezygnując z bocznych, prowadzących ciut okrężną trasą ale za to bezpiecznych dróg, na rzecz asfaltowych, bardziej ruchliwych ale skracających trasę. To jedyne rozwiązanie, które może w tej sytuacji może być pomocne. Nie możemy przecież zawieść, przesyłka MUSI być dostarczona przed 24.00


 22.00: dzwoni telefon. Rowery są tuż, tuż!!! Wychodzimy wszyscy na powitanie.